o2 doza kultury

Jak pozbyć się niechcianego adoratora

2009-03-18



Faceci bez przydziału pętający się po świecie z rozpaczą w oczach są prawdziwą plagą. Nie daj Boże, żeby któryś z nich znalazł się w pobliżu normalnej, zdrowej kobiety i popatrzył na nią tymi swoimi oczami chorej na obstrukcję kozy. Na pewno się zakocha, a wtedy - PRZECHLAPANE!



Po co oni istnieją?

Nie wiadomo dokładnie, skąd się takie wyrzutki biorą i dlaczego w ogóle świat pozwala im żyć. Przyczepi się taki jak rzep i nie ma mowy, żeby go odstawić. Najgorsze jest to, że oni na pozór niczego nie chcą. Potrafią stać godzinami na deszczu pod oknem i czekać, aż dziewczyna otworzy je i krzyknie na całą ulicę: wynoś się stąd, świrze, bo wezwę gliny!!!!! Wtedy uśmiecha się taki jeden z drugim od ucha do ucha i odchodzi samotnie ulicą, pogwizdując jakąś piosenkę, szczęśliwy, że jego wielka miłość raczyła zaszczycić go słowem. Uczciwa kobieta ma zawsze w zanadrzu spory zapas pogardy i lekceważenia dla takich mydłków. Oni jednak mają w sobie tyle samozaparcia, że zwykle i tego nie starcza. Żeby się ich pozbyć, trzeba być wyjątkowo okrutną. Dobrze jest przed zabraniem się do likwidacji problemu zatytułowanego: "Namolny amant" przeczytać podręcznik chińskich tortur albo jakieś historie o walkach z Apaczami na pograniczu meksykańskim. To bardzo rozwija wyobraźnię i pobudza do działania. Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, żeby nie okazywać ani krzty litości ani nawet zrozumienia dla takiego typa, bo on od razu odebrałby to jako "delikatny i nieśmiały wyraz uczucia". Nic do niego nie dociera poza własną obsesją i płynącą z niej satysfakcją, której na imię niespełnienie. On to uwielbia. Gdy akurat nie stoi przed oknem jakiejś dziewczyny, puszcza sobie z płyty film pod tytułem Przygody pana Michała, a przy ostatniej scenie, kiedy to pan Michał wysadza się w twierdzy kamienieckiej, płacze rzewnie i zasypia na mokrej poduszce. Faceci tacy są wyjątkowo niebezpieczni także przez to, że przeważnie żyją według bardzo regularnego grafiku. Ich dzień, miesiąc, rok są dokładnie zaplanowane. Oni sami potrafią zrobić wiele rzeczy niedostępnych dla "zwykłych" facetów, takich, które przeważnie robią dziewczyny. Potrafią na przykład wypełnić PIT i nie popełnić błędu, potrafią wyprasować sobie koszulę, nie wkładają nowego garnituru do pralki automatycznej, bo się pobrudził, wiedzą, że trzeba go zanieść do pralni. To czyni ich wyjątkowo groźnymi, oznacza bowiem, że w razie czego nie będzie łatwo ich sobie podporządkować.

Na śmierć i życie

Najgorzej kiedy nieświadoma niczego dziewczyna wpuszcza takiego jednego z drugim do domu. Na herbatkę, na ciasteczko i na odcinek serialu. On potem zaprasza ją, ale ta tknięta niejasnym przeczuciem odmawia. Wtedy on deklaruje, że na następne spotkanie upiecze wspaniałe ciasto z rodzynkami. W tym momencie powinien usłyszeć: won! Nie słyszy jednak tego zbawiennego słowa, bo rzadko która dziewczyna ma taki charakter, żeby odmówić facetowi wspólnego posiedzenia nad ciastem i wypicia kawy. Przecież nie jest to nic złego.

Na tym kolejnym spotkaniu zaczyna się głębokie patrzenie w oczy i westchnienia. I choć człeczyna ów wygląda, jakby przed chwilą o własnych siłach wykopał się ze zbiorowej mogiły, liczy na wszystko, na co zwykle liczą zdrowi i pełnowartościowi mężczyźni, czyli na gwałtowny i namiętny seks, na czułości zwane potocznie miłością francuską, na opiekę i wikt oraz na rozmaite usługi, takie jak pranie i sprzątanie butelek po piwie. Niedoczekanie!

Swoje brudne myśli i zachcianki ukrywa oczywiście pod płaszczykiem "głębokiej uczuciowej fascynacji kobiecością" albo jakiejś innej bzdury, która ulęgła się w jego chorym mózgu. Będzie o tym bredził do upadłego, próbując jednocześnie zajrzeć dziewczynie w dekolt i robiąc wsiowe uwagi na tematy figo-fago. To jest jeszcze za mało dla większości kobiet, bo kieruje nimi litość pomieszana z ciekawością. I koniecznie chcą się dowiedzieć, o co takiemu wymoczkowi o ziemistej cerze Marsjanina chodzi. Tak jakby mogło mu chodzić o coś innego niż seks i darmowe jedzenie oraz możliwość publicznego szpanowania przed innymi nieudacznikami posiadaniem prawdziwej, pięknej kobiety. Kobiety są jednak przesiąknięte humanizmem do szpiku kości i nigdy nie zostawiają człowieka bez szans, nawet takiego, który na to nie zasługuje. Niestety tego rodzaju uczucia są zwykle początkiem walki na śmierć i życie ze żmiją w ludzkiej skórze, która jak na razie siedzi naprzeciwko i pogryza ciasteczko.

Gdy zacznie przynosić kwiaty…

To jest ostatni moment, by spuścić go ze schodów. Odsłania swoje intencje i jasno deklaruje zamiary. Oby nie było za późno! Głośne "Nie!" wsparte perlistym i drwiącym śmiechem powinno go nieco ostudzić. Jeśli przyniesie kwiaty po raz drugi, można mu bez zastanowienia roztrzaskać ten bukiet na głowie. Módlmy się, aby przyniósł róże. Kiedy po takiej odprawie pojawia się znowu, jest to już prawdziwy powód do niepokoju. Wtedy trzeba się zastanowić, czy czasem nie wezwać policji. On oczywiście każdy przejaw niezadowolenia interpretuje na swoją korzyść i opiewa w swych zboczonych myślach jako oznakę niepospolitego temperamentu. Jeśli takie wnioski wyciągniemy z jego zachowania, należy zwiększyć jeszcze drastyczność stosowanych metod. Mało kto wytrzymuje przeklinającą kobietę, choć możemy mieć akurat pecha i ten łobuz będzie zachwycony, kiedy ubrana jak na bal karnawałowy dziewczyna pośle w jego kierunku wiązankę słów, których nie powstydziłby się górnik przodowy, zastawszy swą ślubną w ramionach innego górnika. Bywają faceci, którzy to kochają. Jeśli tak się stanie, możemy się zacząć serio zastanawiać, czy on nie jest czasem masochistą. Takim prawdziwym, który lubi pejcz i długie lśniące buty. Jeśli tak, to koniec. Pozostaje zmienić taktykę i zacząć opowiadać mu monotonnym głosem o swoich przeżyciach z dzieciństwa i obsesjach dotyczących jakichś okropieństw, na przykład brudnych paznokci u mężczyzn; żaden facet tego nie wytrzyma. Taka taktyka powinna go nieco ostudzić, gdyż największym marzeniem istot mu podobnych jest powolne głaskanie własnego ego za pomocą stosownych, wzmacniających je i upiększających narzędzi. Kobieta, która ma jakieś zaszłości z dzieciństwa i lubi gości z brudnymi pazurami, z pewnością nie należy do takich narzędzi. Możemy więc liczyć na sukces. Jeśli zaś to nie zrobi na nim właściwego wrażenia i będzie dalej narzucał się, czyniąc rozmaite zawoalowane propozycje, pozostaje już tylko jedno: udać lesbijkę, choć nawet to nie zawsze jest skuteczne. Nigdy nie mamy pewności, że takie monstrum nie zaproponuje, siląc się na obleśny uśmieszek, zabawy we trójkę. Obojętne, który ze sposobów będzie skuteczniejszy, istotne jest to, żeby walczyć. Nie wolno się poddawać i oddawać takim typom. Nie wolno zmieniać mieszkania, żeby przed nimi uciec, i nie warto zastrzegać numeru telefonu, żeby nie dzwonił. To są objawy tchórzostwa i miałkości charakteru, a prawdziwa kobieta to przecież siła i piękno zaklęte w delikatnej postaci.

Zapraszamy do komentowania artykułu
Wypowiedz się na forum o2.pl

Eliza Jordanowska


Pozostałe w dziale
 
Powtórka ze strachu
O hiszpańskim sequelu horroru [Rec]2 Mariola Wiktor rozmawia w Wenecji z jego reżyserami,...
Geje i heavy metal
Nie tak znów dawno gruchnęła wiadomość, że Kristian Espendal, znany również jako Gaahl, zdecydował się...
 
Seks i alkohol
Na temat wpływu alkoholu na współżycie płciowe zdania są podzielone. Spora grupa osób twierdzi, że alkohol...
Kobiety do wojska
Żołnierzami były dziewczyny i kobiety, które bohatersko wspierały swoich towarzyszy w powstaniu warszawskim.
 
Czy "zdrowa żywność" jest naprawdę zdrowa?
Dziś już nie pojawiają się takie kurioza jak informacja o producencie ekologicznych płatków owsianych,...
Katastrofa tunguska: łańcuch zagadek
Wbrew potocznym opiniom katastrofa, która wydarzyła się nad rzeką Tunguzką 30 czerwca 1908 roku, była do przewidzenia.

Doza kultury jest redagowana siłami Portalu O2.pl i Komunikatora Tlen.pl
Masz pomysły, chcesz dla nas pisać? Daj nam znać: (dozakultury@tlen.pl).
 © 2017 Doza Kultury, kontakt dozakultury@tlen.pl ( pomysły, reklama, współpraca )