o2 doza kultury

Kobiety do wojska

2009-06-12



Żołnierzami były dziewczyny i kobiety, które bohatersko wspierały swoich towarzyszy w powstaniu warszawskim. Żołnierzami były też strażniczki z amerykańskiego więzienia Abu Ghraib, fotografujące się z uśmiechem na tle torturowanych przez siebie irackich więźniów. Jakimi żołnierzami są kobiety? Czy powinny nosić broń?

MON twierdzi, że tak. Od 1999 roku polskie dziewczyny mogą kształcić się w szkołach wojskowych. Mogą być szeregowcami, podoficerami, oficerami. Nie ma jeszcze w Polsce kobiety generała, ale historia zna taki przypadek. Pierwszą kobietą generałem była uczestniczka dwóch wojen światowych Maria Wittek. Inna weteranka obu wojen i III powstania śląskiego Grażyna Lipińska dosłużyła się stopnia kapitana i Krzyża Walecznych oraz orderu Virtuti Militari. Wcześniej wojenną sławę zdobyła Joanna Żubr, która brała udział w wojnach napoleońskich i również została odznaczona Virtuti Militari (jako pierwsza kobieta). Najsłynniejsza chyba z pań "pod bronią" Emilia Plater w randze kapitana dowodziła oddziałem w powstaniu listopadowym. Jej imieniem nazwano później kobiece oddziały walczące w II wojnie światowej u boku Armii Czerwonej. Po wojnie mimo głoszonego w PRL równouprawnienia płci niełatwo było kobietom dostać się w szeregi armii. Były jednak wyjątki, takie jak ppłk pil. Irena Sosnowska-Karpik - pierwsza kobieta w lotnictwie PRL. Przeszła wszystkie szczeble dowodzenia: od instruktora, poprzez dowódcę klucza, dowódcę eskadry, aż do stanowiska zastępcy dowódcy pułku. Przez 28 lat służby latała na kilkunastu typach samolotów i śmigłowców. Najbardziej chyba znaną pilotką wojskową tamtej epoki była tymczasem ppłk pil. Zofia Andrychowska. Kiedy w 1949 roku odpowiedziano odmownie na jej prośbę o wcielenie w szeregi armii, odwołała się do samego prezydenta Bieruta, a ten przychylił się do jej prośby. Dzięki temu trafiła do Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie i jako prymuska zdobyła lotnicze szlify. Zostaje pilotem instruktorem i pnie się po szczeblach wojskowej kariery. W uznaniu dla jej lotniczych umiejętności wyznaczono ją nawet do uczestnictwa w defiladzie powietrznej nad Warszawą z okazji XXX-lecia Polski Ludowej, co było w owym czasie dla pilota nie lada wyróżnieniem. Przez całe lotnicze życie spędziła w powietrzu 4500 godzin, co jest imponującym wynikiem.

Nadciąga "babskie wojsko"

Najbardziej sfeminizowaną armię wśród państw zachodnich mają Stany Zjednoczone, gdzie służba wojskowa kobiet jest ochotnicza. Służą we wszystkich formacjach (przede wszystkim w rolach pomocniczych) ale również w oddziałach bojowych, np. elitarnych jednostkach myśliwskich. W 2004 roku kobiety stanowiły 15% amerykańskich żołnierzy i ten stan utrzymuje się do dzisiaj. W wojnie w Iraku kilka kobiet walczących w pierwszej linii poległo. Kobiety stanowią 15% stanu liczebnego armii także w sąsiedniej Kanadzie, gdzie zaciąg także jest ochotniczy. Natomiast w Izraelu kobiety podlegają przymusowej służbie wojskowej. Nie mogą tam jednak brać udziału w akcjach bojowych, co chyba ich nie martwi, zważywszy na ciągnące się latami większe i mniejsze konflikty zbrojne w tamtym rejonie. A jak jest w III Rzeczpospolitej?

W Siłach Zbrojnych RP od ponad 17 lat kobiety pełnią służbę wojskową we wszystkich jednostkach systemu obronności państwa. W myśl ustawowych przepisów mogą też służyć w różnych strukturach Ministerstwa Obrony Narodowej i Sztabu Generalnego WP, w wojskowych zakładach opieki zdrowotnej, a nawet od kilku lat w Żandarmerii Wojskowej. Według danych Departamentu Kadr i Szkolnictwa Wojskowego w 2006 roku czynną służbę zawodową pełniły 572 kobiety. Dzisiaj ta liczba jest zbliżona, ale może wzrosnąć, bo do uczelni wojskowych podania o przyjęcie złożyło znowu kilkadziesiąt pań, a do egzaminów jest jeszcze czas. Najwięcej kobiet pełni służbę w Wojskach Lądowych: 316, w Siłach Powietrznych: 68, w wojskowej służbie zdrowia: 48, w Marynarce Wojennej: 46, w Żandarmerii Wojskowej: 18. Panie zajmują bardzo różne stanowiska w stopniach od szeregowego do pułkownika. Zasady powoływania, przebiegu i zwalniania ze służby wojskowej przyznają kobietom właściwie takie same prawa jak mężczyznom i nakładają na nie takie same obowiązki.

Wymagania wobec kandydatów do wojska, bez względu na płeć, są określone w rozporządzeniu MON z 31 marca 2004 roku w sprawie służby wojskowej kandydatów na żołnierzy zawodowych. Dziewczęta tak jak młodzi ochotnicy muszą mieć ukończone 18 lat, muszą posiadać obywatelstwo polskie, nie mogą być karane sądownie, powinny się też wykazać odpowiednią zdolnością fizyczną i psychiczną. Jeśli chodzi o sprawność fizyczną, damy mają jednak pewien handicap, ale to nie znaczy, że jest im lżej. Dopiero od niedawna, bo od 1999 roku kobiety mają prawo po zdaniu odpowiednich egzaminów podjąć naukę w różnego typu szkołach wojskowych - podoficerskich, oficerskich. Te ostatnie są w Polsce cztery: Wojsk Lądowych we Wrocławiu, Sił Powietrznych w Dęblinie, Marynarki Wojennej w Gdyni i Wojskowa Akademia Techniczna w Warszawie. Egzamin ze sprawności fizycznej jest tu też odpowiednio zróżnicowany w zależności od płci, ale egzamin z wiedzy jest identyczny dla pań i panów.

Za (własnym) mundurem panny sznurem

Nie do końca wiadomo, czemu to przypisywać (moda, sytuacja ekonomiczna, przemiany obyczajowe...), ale z roku na rok jest coraz więcej kandydatek do założenia wojskowego munduru. Nic dziwnego, że na rozlicznych forach internetowych młode kobiety zwierzają się ze swoich planów "pójścia w kamasze", wymieniają informacje, dzielą się koszarowymi doświadczeniami.

Kasaitko:
Mam duży problem. Chcę iść do wojska, a dokładniej do brygady desantowo-powietrznej, ale jestem kobietą. Mam maturę i co dalej? Co robić? Nie wiem, czy muszę mieć ukończoną szkołę podoficerską, czy mogę sama się zgłosić do danej jednostki?

Lka:
Tak jest teraz w wojsku, tylko że w reprezentacji, może masz wyobrażenie o dziewczynach, że bez makijażu, butów na obcasach i farby na głowie to nie dziewczyna, ale ja tego nie mam, co one. Jestem naturalna i wysportowana I CHCĘ IŚĆ DO WOJA OK POCZEKAM, a tak w ogóle to gdzie ty się wybierasz, do jakiej podoficerki i gdzie?

ES:
Skończ najpierw studia, dziewczyno... i wtedy się do wojska wybieraj.

Lka:
Ja chcę iść do szkoły podoficerskiej, tak łatwiej się dostać, a studiach musiałabym mieć magistra, żeby iść do wyższej szkoły oficerskiej, więc 5 lat studiów i potem następne lata kształcenia. Na starość bym się dostała do wojska.

Agnieszka:
Dlaczego mężatki nie mogą iść do wojska? To jest dyskryminacja normalnie w XXI w. !!!

Asek:
Nie tylko mężatki, mnie też nie przyjęli.

Karola:
Damy radę, dziewczyny! Cieszy mnie, że tyle dziewczyn chce iść do wojska. Ja też jestem tym zainteresowana. Wybieram się w tym roku do Dęblina (oczywiście pod warunkiem że wszystko przejdę) i byłabym zadowolona, jeśli któraś z was też się tam wybiera.

Ze szminką w kamaszach?

A jak to jest, kiedy już kobieta znajdzie się za bramą koszar? Na łamach internetowego portalu opowiada o tym chorąży Barbara Greń, zawodowy żołnierz z 5 Batalionu Chemicznego w Tarnowskich Górach. Czy kobiecie trudno jest być żołnierzem? - pyta portal.

Tak samo jak mężczyźnie, z wyjątkiem tego, że panie nie odbywają służby zasadniczej. Kończyłam Wyższą Szkołę Oficerską we Wrocławiu, gdzie czekały na mnie takie same egzaminy. Kobiety odpowiednio przygotowane z pewnością dadzą sobie radę. Egzaminy składają się z dwóch części: teoretycznej, gdzie liczy się matematyka, informatyka oraz angielski, i praktycznej. Praktyka to bieg zwinnościowy po tzw. kopercie, wytrzymałościowy na 1000 m, brzuszki i pompki. Byłam w pierwszym roczniku kobiet, które mogły uczyć się w szkołach wojskowych, ale nie dano nam taryfy ulgowej. Najtrudniej było się przystosować do rygorów. Wczesna pobudka, wszystko na rozkaz.

Dzisiaj pani chorąży dowodzi oddziałem złożonym z 50 mężczyzn.

Inna kobieta w mundurze Gabriela, która studiuje w Wyższej Szkole Oficerskiej we Wrocławiu, tak opowiada o swoich wojskowych marzeniach i koszarowej rzeczywistości:

Lubię dyscyplinę. Tego szukałam. Chciałam znaleźć coś oryginalnego, czego inni nie wybiorą - opowiada i zdradza tajniki koszarowego życia. Szósta rano - pobudka. Następnie siedem minut na ubranie się (strój określa oficer dyżurny), biegi, śniadanie i apel. Później zajęcia, a potem czas wolny lub służba. Na początku odczuwa się zmęczenie. Zdarzało mi się zasypiać na zajęciach. Przez pierwsze półtora miesiąca (do przysięgi) nie można wychodzić poza teren WSO. Mieszka się po sześć i więcej osób, a śpi na metalowych łóżkach.

Z upływem czasu niewybredne dowcipy o "dziurawym wojsku" i "babie na czołgu", zaczepki w rodzaju: "spocznij, wolno szydełkować!" odchodzą w cień. Choć panie stanowią w naszej armii nie więcej niż kilka dziesiątych procenta, wygląda na to, że się w niej zadomowiły i dobrze sobie radzą z karabinem. Co więcej, z roku na rok pełnią coraz bardziej odpowiedzialne funkcje, i to w warunkach niemal bojowych. Biorą nawet udział w misjach zagranicznych, gdzie służba uchodzi za najtrudniejszą. "Brzydsza" połowa armii zdaje się to akceptować. Świadczyć może o tym fakt, że praktycznie (przynajmniej oficjalnie) nie notuje się niepożądanych, nagannych zdarzeń czy konfliktów z ich udziałem. Męscy przełożeni też wydają się zadowoleni ze swoich podwładnych w spódnicach. A przecież sam Aleksander Macedoński, napotkawszy na swojej marszrucie wojsko złożone z niewiast, miał powiedzieć do wojowników: "Zawracamy! Jeśli z nimi wygramy, to żaden honor, a jeśli przegramy - straszna sromota!". Tylko że to było parę tysięcy lat temu...

Zapraszamy do komentowania artykułu
Wypowiedz się na forum o2.pl

Tomasz Zając


Pozostałe w dziale
 
Powtórka ze strachu
O hiszpańskim sequelu horroru [Rec]2 Mariola Wiktor rozmawia w Wenecji z jego reżyserami,...
Geje i heavy metal
Nie tak znów dawno gruchnęła wiadomość, że Kristian Espendal, znany również jako Gaahl, zdecydował się...
 
Seks i alkohol
Na temat wpływu alkoholu na współżycie płciowe zdania są podzielone. Spora grupa osób twierdzi, że alkohol...
Kobiety do wojska
Żołnierzami były dziewczyny i kobiety, które bohatersko wspierały swoich towarzyszy w powstaniu warszawskim.
 
Czy "zdrowa żywność" jest naprawdę zdrowa?
Dziś już nie pojawiają się takie kurioza jak informacja o producencie ekologicznych płatków owsianych,...
Katastrofa tunguska: łańcuch zagadek
Wbrew potocznym opiniom katastrofa, która wydarzyła się nad rzeką Tunguzką 30 czerwca 1908 roku, była do przewidzenia.

Doza kultury jest redagowana siłami Portalu O2.pl i Komunikatora Tlen.pl
Masz pomysły, chcesz dla nas pisać? Daj nam znać: (dozakultury@tlen.pl).
 © 2017 Doza Kultury, kontakt dozakultury@tlen.pl ( pomysły, reklama, współpraca )