o2 doza kultury

Powtórka ze strachu

2009-11-04



O najnowszym, wchodzącym 6 listopada na polskie ekrany, hiszpańskim sequelu horroru [Rec]2 Mariola Wiktor rozmawia w Wenecji z jego reżyserami, duetem Jaume Balaguero oraz Paco Plaza. Oryginał z 2007 roku, porównywany do legendarnego The Blair Witch Project, odniósł kolosalny sukces, a w USA doczekał się amerykańskiej wersji pt. Kwarantanna.

- Film [Rec] z 2007 roku okazał się wielkim sukcesem. Nie obawiacie się oczekiwań widzów wobec sequela?

Jaume Balaguero: Nie, ponieważ wiemy, że formuła paradokumentu zastosowana w naszym thrillerze sprawdziła się. Zdecydowaliśmy się na formę reportażu telewizyjnego rejestrowanego na żywo, którego akcja rozgrywa się w czasie rzeczywistym. To nadało filmowi autentyzmu i zarazem oddaliło go od kinowych metod oddziaływania na widza w rodzaju suspensu czy nielinearnej narracji.
Paco Plaza: Wbrew pozorom osiągnięcie realizmu wcale nie jest takie proste. Trzeba paradoksalnie wielu przemyśleń, by widz odniósł wrażenie, że film żyje własnym życiem, bez ingerencji reżyserskiej. Dlatego na przykład kręciliśmy go chronologicznie. Musieliśmy pozwolić aktorom na improwizację. Celowo wybraliśmy osoby o mniej znanych nazwiskach, nieopatrzone jeszcze twarze. Świadomie nie pokazywaliśmy im całego scenariusza, tak by rozwój akcji był dla nich zaskoczeniem. Wtedy reagowali spontanicznie i pewnie dlatego ten ich strach i przerażenie mogły udzielać się publiczności. Chodziło nam o to, by oko kamery zamontowanej na hełmie strażaka było okiem widza, by czuł on jego emocje, by stał się uczestnikiem koszmaru. I tak też się stało. Myślę, że na tym właśnie polegał sukces [Rec]. Widz wychodził z kina jako inny człowiek, poruszony do głębi tym, co zobaczył i przeżył.

No ale nie chcecie chyba powiedzieć, że to jest jakaś absolutna nowość w kinie? Podobny pomysł wykorzystali już wcześniej twórcy horroru The Blair Witch Project i potem wielu innych.

JB: Tak, to prawda. Nie przywłaszczamy sobie palmy pierwszeństwa. Zresztą nawet sami twórcy The Blair Witch Project Daniel Myrick i Eduardo Sanchez zainspirowali się filmem Cannibal Holocaust Ruggero Deodato z 1980 roku, a jeszcze wcześniej powstały duńskie Czarownice Benjamina Christensena, które także wykorzystywały formułę paradokumentu. Tym, co różni [Rec] oraz [Rec]2 oraz te filmy, o których wspomniałem, od "normalnych" horrorów, jest sposób narracji polegający na relacji z "pierwszej ręki". Ale jest jeszcze coś, co niezależnie od naszych poprzedników dodatkowo nas zainspirowało. Myślę o grach wideo, których sam jestem fanem. Uwielbiam na przykład Resident Evil i Silent Hill właśnie ze względu na to, jak wciągają widza w akcję gry. Gracz jest całkowicie pochłonięty tym, co dzieje się na ekranie, ale jednocześnie jest bezsilny wobec tego, co się dzieje. Myślę więc, że taka przymusowa niemoc bywa czasem bardziej przerażająca niż tak zwany klasyczny kinowy horror ze stopniowym budowaniem napięcia i elementem zaskoczenia na końcu.

Szczerze powiem, że [Rec] bardzo mnie wciągnął i zaintrygował. Natomiast jego sequel [Rec]2 już niekoniecznie. Za dużo w nim z - całym szacunkiem dla waszej reżyserskiej roboty i techniki - operowania kamerą, tricków, które zabijają strach. Widz wie, czego się może spodziewać, a to nie jest dobre dla tego gatunku kina.

P.P: No cóż, przykro nam, ale masz prawo do swojej oceny. Chciałem jednak zwrócić uwagę na to, że [Rec]2 to jest zupełnie inna historia. Fabuła [Rec] nie była zbyt skomplikowana ani oryginalna. Odwoływała się do znanych motywów z horrorów, w rodzaju ucieczki bohatera od polującego na niego monstrum, oraz do telewizyjnych newsów. Mogła razić uproszczeniami. Dlatego tym razem postanowiliśmy ją pogłębić, stworzyć coś w rodzaju thrillera metafizycznego. Pojawiają się tutaj wątki opętania, satanizmu, ksiądz egzorcysta. To jest próba zmierzenia się z ciemnymi siłami natury, z tajemnicami, które przekraczają nasze ludzkie doświadczenia, doznania i logikę.
J.B: Poza tym [Rec] stanowił rodzaj naszego komentarza do sposobu funkcjonowania mediów (bohaterami byli operator telewizyjny i dziennikarka) oraz ich oddziaływania na widzów, [Rec]2 jest z kolei naszą refleksją na temat kondycji współczesnych społeczeństw żyjących w wielkich miastach. Oczywiście nie wprost, ale między wierszami. To, co mnie przeraża na co dzień, choć nie ma nic wspólnego z horrorem, ale może właśnie dlatego jest tak dołujące, to zanik spontanicznych więzi międzyludzkich, zobojętnienie, atomizacja, rezygnacja z życia towarzyskiego i zastępowanie normalnych kontaktów w realu przez portale internetowe. SMS-y i maile wyparły spotkania przy kawie i rozmowy w cztery oczy. Ludzie są dziś coraz bardziej samotni i zagubieni. To przygnębiające, że trzeba tragedii, jakiejś katastrofy, sytuacji jak z naszego horroru, by ludzi zjednoczyć, zbliżyć do siebie, pozwolić im na chwilę wyjść ze swoich skorup.

Czy widzieliście sequel amerykański [Rec] i czy planujecie [Rec]3?

JB: Nie, nie widziałem tego filmu. Myślę jednak, że to musi być bardzo dziwne uczucie oglądać wersję swojego filmu, robioną przez kogoś innego. Nie dlatego, że uważam, iż to będzie gorszy film. Nie zgadzam się z powszechnym poglądem, że amerykańskie remaki są zawsze nieudolne. Przykładem jest choćby The Ring Gore'a Verbinski’ego, który według mnie przewyższa oryginał japoński. Po prostu sam jestem ciekaw, ale jednocześnie odczuwam niepokój, na ile czyjaś wizja odbiega od mojej. Nie będę ukrywał, że w przypadku naszego sequela dostaliśmy wsparcie finansowe od jednego ze studiów amerykańskich, które wcześniej, po sukcesie [Rec] zakupiło prawa do dystrybucji tego filmu w USA. A co do [Rec]3 to nie wydaje mi się, byśmy chcieli ten film kontynuować. Jeśli nawet, to sądzę, że potrzebny byłby ktoś ze świeżymi pomysłami. Nas w tej chwili pociąga zupełnie coś innego. Myślimy o komiksie, a nawet o musicalu. Być może z akcentami horroru, ale za wcześnie jeszcze na konkrety.

Ciekawi mnie, co sądzicie o bezkrwawych horrorach hiszpańskich w rodzaju słynnego Sierocińca Juana A. Bayony? Nie ma w nich jatek i zombie, a mimo to takie filmy także angażują emocje widza w najwyższym stopniu.

PP: Oczywiście rozumiemy to i szanujemy, ale nasze filmy, także te, które powstały przed [Rec], zawsze były krwawe. Nie wydaje mi się, by były w związku z tym mniej wyrafinowane albo bardziej prymitywne. To pewnie zależy, kto na co jest bardziej wrażliwy. Nie wiem, czy w ogóle jest sens to wartościować. Myślę, że jeśli nawet ktoś nie gustuje w takiego rodzaju horrorach, to z pewnością doceni wyrafinowanie naszej reżyserskiej roboty i technik, jakie zastosowaliśmy, by wciągnąć widza w sam środek koszmarów. Faktem jest jednak, że w Hiszpanii Sierociniec osiągnął przynajmniej trzy razy większy sukces frekwencyjny niż [Rec], więc może coś jest na rzeczy w tym, że publiczność europejska woli inne metody narracyjne i sposoby oddziaływania na widza. Bo na przykład w Azji, w krajach, które słyną z produkcji horrorów, takich jak Korea Południowa czy Japonia, Sierociniec wypadł z kolei zdecydowanie gorzej niż [Rec]. Nasz film świetnie został przyjęty także w Meksyku. Nie chciałbym jednak generalizować. Niezależnie od szerokości geograficznej zawsze liczę się z tym, że odbioru filmu nie da się do końca bezbłędnie przewidzieć. Bardzo jesteśmy ciekawi, jak na [Rec]2 zareaguje polska publiczność. Liczymy na jej przychylność.

Rozmawiała Mariola Wiktor, Wenecja

Zapraszamy do komentowania artykułu
Wypowiedz się na forum o2.pl


Pozostałe w dziale
 
Powtórka ze strachu
O hiszpańskim sequelu horroru [Rec]2 Mariola Wiktor rozmawia w Wenecji z jego reżyserami,...
Geje i heavy metal
Nie tak znów dawno gruchnęła wiadomość, że Kristian Espendal, znany również jako Gaahl, zdecydował się...
 
Seks i alkohol
Na temat wpływu alkoholu na współżycie płciowe zdania są podzielone. Spora grupa osób twierdzi, że alkohol...
Kobiety do wojska
Żołnierzami były dziewczyny i kobiety, które bohatersko wspierały swoich towarzyszy w powstaniu warszawskim.
 
Czy "zdrowa żywność" jest naprawdę zdrowa?
Dziś już nie pojawiają się takie kurioza jak informacja o producencie ekologicznych płatków owsianych,...
Katastrofa tunguska: łańcuch zagadek
Wbrew potocznym opiniom katastrofa, która wydarzyła się nad rzeką Tunguzką 30 czerwca 1908 roku, była do przewidzenia.

Doza kultury jest redagowana siłami Portalu O2.pl i Komunikatora Tlen.pl
Masz pomysły, chcesz dla nas pisać? Daj nam znać: (dozakultury@tlen.pl).
 © 2017 Doza Kultury, kontakt dozakultury@tlen.pl ( pomysły, reklama, współpraca )