o2 doza kultury

Pisarka i wydawca w jednej osobie

2005-10-31



Anna Brzezińska - lublinianka z urodzenia, z wyboru warszawianka, należy do najpopularniejszych polskich twórców gatunku fantasy. Jest także współwłaścicielką Agencji Wydawniczej RUNA.

W roku 1998 debiutowała w piśmie "Magia i Miecz" opowiadaniem A kochał ją, że strach które zostało uhonorowane Nagrodę im. Janusza A. Zajdla - najwyższym polskim wyróżnieniem dla gatunku fantasy i science fiction. Brzezińska pisze fantasy wzorowane na realiach późnego średniowiecza. W latach 1999 i 2000 wydała dwie części z trzytomowej powieści Zbójecki gościniec, które przyniosły jej kolejną Nagrodę im. Janusza A. Zajdla. W cyklu wykorzystuje swą wiedzę zarówno o historii,

jak i języku średniowiecza. Tytułowy bohater to nader ciekawa postać. "Łajdak, zbój i morderca, człowiek doświadczony w sile wieku, nieco już znużony własnym życiem, ale jednocześnie zadowolony z siebie.” – opisuje swojego ulubieńca autorka – „Horyzont jego pragnień jest dość płaski – ot, tłuste żarcie, mocna okowita, opłacalny rabunek na trakcie, mordobicie w gospodzie, nadobna ladacznica. W żadnym razie nie jest to typ człowieka, który chciałby zmieniać świat – no, może chciałby na swoją korzyść zmienić stosunki majątkowe".

Pisała odkąd sięga pamięcią, pierwszy teksty to początek podstawówki. Później były różne rzeczy, różne gatunki, także wiersze. Kiedy pisanie książek do szuflady zaczęło zabierać jej zbyt wiele czasu, postanowiła zostać pisarzem. - Na studiach pisywałam sobie rozmaite powieści historyczno-fantastyczne i w pewnym momencie zorientowałam się, że zabawa staje się niezmiernie czasochłonna, wciąga mnie tak mocno, że trudno ją uważać dalej za nieszkodliwe hobby. Studiowałam wtedy na dwóch różnych uniwersytetach w dwóch różnych krajach i nadmiar czasu był ostatnią rzeczą, na którą mogłam narzekać. Postanowiłam więc pokazać jeden z moich tekstów wydawnictwu i przekonać się, czy warto nadal marnować na nie czas, czy też lepiej skoncentrować się na historii. Usłyszałam, że powinnam pisać dalej i w dwa lata później ukazała się moja pierwsza książka.
Brzezińska pisze obecnie doktorat z historii średniowiecza w Central European University ("Queenship in XVI cen. Poland").

Pod południowym słońcem, w krainie winnic i gajów oliwnych, ludzie nauczyli się przywoływać demony i zmieniać je w niewolników. Tak właśnie powstały marmurowe miasta, podobne do chmur z białego kamienia, katedry strzeliste jak modlitwa, posągi przemawiające ludzkim głosem i nieprzeliczone mrowie cudów, niezwykłych i przerażających zarazem.*

Pisarz – kto to taki? Według mnie pisarz jest osobą, która odczuwa przymus tworzenia i spisywania fabuł – odpowiada autorka – potrafi to robić i umie sobie zorganizować czas oraz warunki niezbędne, aby móc to robić. Czyli "bycie pisarzem" jest pochodną pewnych zdolności i predyspozycji psychicznych (bo przecież w grę wchodzi też wytrwałość, odporność na krytykę, pracowitość) i nie wiem, czy jest to aż takie trudne - ktoś umie pisać, ktoś inny bada stare forty, a jeszcze ktoś tworzy makatki i we wszystkich tych zajęciach jest element twórczy. W Polsce jest teraz bardzo wiele możliwości dla młodych twórców, są rozmaite warsztaty literackie, jest internet, w którym bardzo aktywnie rozwijają się rozmaite fora literackie, a i możliwości zadebiutowania na papierze bardzo ostatnimi czasy wzrosły.

No tak ale jak to wygląda z finansami wśród literatów? - Hydraulik, który parę dni temu skasował mnie na stówę za przetkanie rury, zarabia więcej niż większość z nas. Ale do hydrauliki nie mam zdolności, więc cóż robić?

Autorka to nader sympatyczna i pogodna osoba, natomiast jej dzieło – Saga o zbóju Twardokęsku - to mroczny klimat i brutalność. Skąd ta przepaść? -
Przeszłość była brutalna, teraźniejszość zresztą bywa nie lepsza, i nawet sympatyczne, pogodne osoby czasami to dostrzegają – tłumaczy pisarka – Moje książki bardzo mocno odwołują się do dawnych czasów, które ludzie często wyobrażają sobie jako mityczny złoty wiek, w którym mężczyźni byli odważniejsi, kobiety cnotliwsze, a trawa bardziej zielona. Tyle że to ciężka bzdura. Po prostu jakoś tak jesteśmy skonstruowani, że wolimy myśleć o szlachetnych husarzach ginących w obronie ojczyzny, niż o zaciężnych wojskach, które pustoszyły okolicę niczym stada dresiarzy przebranych w gustowne zbroje. Mnie interesuje taka przeszłość mniej uładzona, mniej przecukrowana. "Saga o zbóju Twardokęsku" to rozwinięcie pomysłu, aby opisać osobę w gruncie rzeczy dość nikczemną, samolubną, wyrachowaną i brutalną, przy tym plebejską aż do bólu - bardzo byłam ciekawa, co też się stanie, jeśli wyślę go w okolicę sarmacką, gdzie akurat panowie szlachta szykują powstanie.

Magowie kształtują krainę wedle własnych marzeń o pięknie i harmonii, wierząc, że wszystko ma czas i miejsce właściwe tylko sobie. Duchy nieba łączy się z materią i zamyka w obcych kształtach, aby jak najlepiej służyły swym panom. Mnisi w niezliczonych klasztorach śledzą tory lotów demonów i żmudnie wyliczają ich pozycje na dziewięciu sferach nieba. Magia stała się wiedzą, skrzętnie zapisywaną w księgach oraz atlasach nieba i pod karą śmierci niedostępną dla kobiet.*

Spytana o to, jak to się stało, że została pisarką, odpowiada: - Chyba najbardziej w pisaniu pomogła mi edukacja domowa, czyli nieprzeliczone książki, które mi rodzice przeczytali jeszcze jako maleńkiej dziewuszce, i wielka mnogość opowieści, których wysłuchałam. Szkołę podstawową wspomina średnio. - Może poza przedmiotami ścisłymi, bo miałam podobno wybitne zdolności matematyczne, ale ku rozpaczy rodziny uparłam się na humanistkę. Liceum było fajne, ale nie tyle ze względu na wybitnych pedagogów, ile koleżanki i kolegów, którzy też pisali i z którymi można było pogadać. Właściwie nie przypominam sobie żadnego wybitnego pedagoga, który wywarłby na mnie literacki wpływ w tamtych czasach i o kim mogłabym powiedzieć, że popchnął mnie w kierunku pisania. Dopiero na studiach zaprzyjaźniłam się z moją promotorką i jeszcze kilkoma osobami, ale to już był inny świat niż liceum.

Ania Brzezińska ma mnóstwo planów. - Najpierw skończę ze zbójem, bo dotrzymuje mi towarzystwa już od ładnych paru lat i czas się rozstać. Później chciałabym napisać powieść o starzejącym się magu - kimś podobnym do wielkich renesansowych magów, którzy próbowali przyzywać demony, aby wyjawiły im tajemnice wszechświata, w świecie, gdzie naprawdę istnieją demony. Od kilku lat chodzi też za mną historia wielkiej antycznej wyprawy greckich najemników,
którzy mieli osadzić na tronie perskiego pretendenta do tronu, a po jego śmierci przebijali się na powrót do Grecji przez olbrzymie, baśniowe imperium. A jeszcze później może napiszę baśniową historię powstania listopadowego. Planów jest mnóstwo.

Wydawnictwo, którego jest współzałożycielką, także pracuje pełną parą. Niebawem wydana zostanie zabawna, przygodowa książka Jacka Piekary o przygodach Arivalda, dość nietypowego czarodzieja. Później Naznaczeni błękitem Ewy Białołęckiej, część druga i kontynuacje książek Marcina Mortki i Krzyśka Piskorskiego, czyli przygody na południowych morzach i na pustyni. - Ostatnio nasze książki zrobiły się jakieś bardziej radosne i bardziej przygodowe – przyznaje pisarka – ja jednak zamierzam nadal pisać tak ponuro jak dotąd – stwierdza z uśmiechem.

Polska literatura fantastyczna przeżywa właśnie okres niezwykłej koniunktury. Pojawiają się teksty ogromnie różnorodne, debiutuje wielu młodych, ciekawych pisarzy. A jednocześnie widać, że literatura fantastyczna coraz bardziej rozwarstwia się - autorzy i czytelnicy szukają w niej zupełnie różnych rzeczy. Po książki Anny Brzezińskiej mogą spokojnie sięgać nie tylko miłośnicy baśniowych krain. Każdy kto ceni sobie dobrą książkę z pewnością się nie zawiedzie. Pozostaje jedynie życzyć udanej lektury.

Ale pragnienie mocy bywa zbyt silne, by trzymać się ludzkich reguł. Demony zwracają się przeciwko swoim władcom, magia przeplata się z modlitwą, a kobiety sięgają po zakazane kunszty. A czasami w uporządkowanym świecie czarodziejów pojawia się miłość i jest ona potężniejsza od wszelkich demonów.*

* Fragmenty z tomiku opowiadań Ani Brzezińskiej o magicznej, renesansowej Italii - Wody głębokie jak niebo.



Błażej Szydzisz

Pozostałe w dziale
 
Powtórka ze strachu
O hiszpańskim sequelu horroru [Rec]2 Mariola Wiktor rozmawia w Wenecji z jego reżyserami,...
Geje i heavy metal
Nie tak znów dawno gruchnęła wiadomość, że Kristian Espendal, znany również jako Gaahl, zdecydował się...
 
Seks i alkohol
Na temat wpływu alkoholu na współżycie płciowe zdania są podzielone. Spora grupa osób twierdzi, że alkohol...
Kobiety do wojska
Żołnierzami były dziewczyny i kobiety, które bohatersko wspierały swoich towarzyszy w powstaniu warszawskim.
 
Czy "zdrowa żywność" jest naprawdę zdrowa?
Dziś już nie pojawiają się takie kurioza jak informacja o producencie ekologicznych płatków owsianych,...
Katastrofa tunguska: łańcuch zagadek
Wbrew potocznym opiniom katastrofa, która wydarzyła się nad rzeką Tunguzką 30 czerwca 1908 roku, była do przewidzenia.

Doza kultury jest redagowana siłami Portalu O2.pl i Komunikatora Tlen.pl
Masz pomysły, chcesz dla nas pisać? Daj nam znać: (dozakultury@tlen.pl).
 © 2017 Doza Kultury, kontakt dozakultury@tlen.pl ( pomysły, reklama, współpraca )