o2 doza kultury

Prince 1999-3121

2006-04-24



Pierwszego dnia wiosny ukazał się najnowszy album Prince’a 3121. Płytę promują dwa single - Black Sweat i Te Amo Corazón. Krążek w ciągu tygodnia trafił na szczyt listy Billboardu, kupiło go prawie 200 tysięcy Amerykanów.

Świetna passa

Regularność, z jaką Prince wypuszcza na rynek kolejne albumy, robi wrażenie. Wydaje się, że artysty nie opuszcza świetna passa i mimo że nie zaskakuje nas zmianami stylistycznymi, nadal jego twórczość utrzymuje wysoki, równy poziom. Nowy album swoją długością przypomina poprzedni, trwa niewiele ponad 53 minuty. Ten nowy standard zaczyna się powoli przyjmować w środowisku; coraz więcej współczesnych płyt nie odstaje pod względem czasu trwania od czarnych krążków (ok. 45 minut), co na początku popularności kompaktów było raczej rzadkie. Tak też jest z najnowszym Prince’em. Na 3121 znajdziemy dwanaście piosenek, a wszystkie z nich jak najbardziej "prinsowe" – przebojowe, ale i pozytywnie zakręcone. Swoją drogą to zadziwiające, ile twarzy ma ten muzyk! Kto choć trochę orientuje się w jego dokonaniach, na najnowszej płycie usłyszy nawet nawiązania do nagrań z końca lat 70. Wybrany na pierwszy singiel kawałek Black Sweat, z charakterystycznym, klaskanym automatem perkusyjnym (i świetnym, czarno-białym teledyskiem), jako żywo przypomina utwory ze starego, świetnego krążka Prince’a, również numerycznie zatytułowanego 1999. To raczej nie zbieżność, ale świadome nawiązanie do dawnych nagrań. Co nie oznacza wcale, że album jest staroświecki. Prince zawsze był mistrzem umiejętnego wykorzystania elektroniki. Nigdy nie
dominowała ona jednak nad całością, była zgrabnie wpleciona w żywe dźwięki, uzupełniając je. Nad tą płytą pracował w dużej mierze sam; jest jej producentem, grał też na większości instrumentów.

Goście

Utwór Te Amo Corazón, wybrany na drugi singiel, to już zupełnie inna bajka. Zaśpiewana z uczuciem króciutka ballada, z delikatną gitarą i sekcją smyczków w tle, szybko po premierze stała się międzynarodowym przebojem, szczególnym wzięciem ciesząc się – co zrozumiałe – w krajach latynoskich. Tutaj Prince nie wydziwia ani produkcyjnie, ani wokalnie; to niby zwykła piosenka, ale zaśpiewana z takim ładunkiem emocjonalnym, że chyba trzeba nie mieć serca, by jej nie poczuć.

Warto wspomnieć, że w piosence Beautiful, Loved & Blessed - transowym electro-funku, gościnnie wystąpiła Tamar. Na szczególną uwagę zasługują jednak dwa utwory kończące płytę. The Dance, przejmująca ballada z rewelacyjną partią wokalną Prince’a i nieco dancingowym fortepianem, rozwija się powoli, by wybuchnąć pod koniec feerią dźwięków i emocji w głosie
artysty. To piękne, patetyczne zwieńczenie krążka. Właściwie na tym utworze mógłby się on zamknąć, jednak artysta chciał pokazać, że jest też kontynuatorem muzycznej drogi Jamesa Browna. Kończący album utwór Get on The Boat to żywiołowe funky z gościnnym udziałem saksofonisty Maceo Parkera, wieloletniego współpracownika Browna, obecnie członka koncertowego zespołu Prince’a. Nie można też zapomnieć o Candy Dulfer, która od lat regularnie występuje z Prince’em, zasilając jego sekcję dętą.

Dla 47-letniego Księcia nie ma chyba konwencji muzycznej, w której źle by się czuł lub nie odnalazł. To niesamowite, z jaką łatwością – przy zachowaniu własnego stylu – na 3121 gra funky, rock, a nawet blues! Czuć, że tworzenie sprawia mu niezwykłą frajdę, co siłą rzeczy udziela się słuchającemu. Z tej muzyki bije radość, spontaniczność i pasja.

Idol i ikona

3121 to pierwszy album Prince’a nagrany dla legendarnej wytwórni Motown Records, od ponad 40 lat promującej czarnoskórych wykonawców grających soul i rhythm & blues. Nagrywali dla niej m.in. Stevie Wonder, Michael Jackson, James Brown i wiele innych gwiazd czarnej muzyki. To szczególne wyróżnienie dla Prince’a, który przez lata borykał się z niekorzystnym kontraktem z Warnerem.

Producenci amerykańskiej wersji "Idola" zapowiadają, że Prince ma wziąć udział w kolejnej edycji tego programu. Jego rolą będzie muzyczne przygotowanie
uczestników do występów. Oczywiście artysta wykona też na ekranie piosenki ze swojej najnowszej płyty.

Prince, oprócz udowadniania swojej niezwykłej płodności muzycznej, stał się też animatorem życia muzycznego. New Power Generation, grupa muzyków od kilkunastu lat współpracująca z Księciem, co jakiś czas wypuszcza limitowane edycje swoich płyt. Przeznaczone są one dla zamkniętego grona słuchaczy, należących do elitarnego fanklubu artysty. Prince pojawia się w niektórych utworach gościnnie, nie ingeruje jednak w całokształt materiału, udostępnia jedynie swoje nowoczesne studio nagraniowe i doradza w sprawach produkcyjnych i aranżacyjnych. Ale też ktoś, kto w czasie swojej ponad 30-letniej kariery muzycznej sprzedał na całym świecie ponad 100 milionów płyt, może sobie pozwolić na taki gest.

Na dobrą sprawę Prince stał się już dawno ikoną popkultury, bez której współczesna muzyka rozrywkowa byłaby zdecydowanie uboższa. Warto sięgnąć po jego starsze krążki, żeby przekonać się, że na styl pracuje się latami. Ale - żeby utrzymać się w czołówce - sam styl nie wystarcza. Trzeba jeszcze do tego być geniuszem...

Dariusz Klimczak

Pozostałe w dziale
 
Powtórka ze strachu
O hiszpańskim sequelu horroru [Rec]2 Mariola Wiktor rozmawia w Wenecji z jego reżyserami,...
Geje i heavy metal
Nie tak znów dawno gruchnęła wiadomość, że Kristian Espendal, znany również jako Gaahl, zdecydował się...
 
Seks i alkohol
Na temat wpływu alkoholu na współżycie płciowe zdania są podzielone. Spora grupa osób twierdzi, że alkohol...
Kobiety do wojska
Żołnierzami były dziewczyny i kobiety, które bohatersko wspierały swoich towarzyszy w powstaniu warszawskim.
 
Czy "zdrowa żywność" jest naprawdę zdrowa?
Dziś już nie pojawiają się takie kurioza jak informacja o producencie ekologicznych płatków owsianych,...
Katastrofa tunguska: łańcuch zagadek
Wbrew potocznym opiniom katastrofa, która wydarzyła się nad rzeką Tunguzką 30 czerwca 1908 roku, była do przewidzenia.

Doza kultury jest redagowana siłami Portalu O2.pl i Komunikatora Tlen.pl
Masz pomysły, chcesz dla nas pisać? Daj nam znać: (dozakultury@tlen.pl).
 © 2017 Doza Kultury, kontakt dozakultury@tlen.pl ( pomysły, reklama, współpraca )